Pamięć, która trwa. WSPAK na grobach pomordowanych w Lasach Kobylnickich

26 października członkowie zarządu szamotulskiego koła Wielkopolskiego Stowarzyszenia Pamięci Armii Krajowej oddali hołd ofiarom niemieckich zbrodni w lasach między Kobylnikami a Jaryszewem. Przy dwóch mogiłach zapłonęły znicze, a chwila zadumy stała się okazją do przypomnienia tragicznej historii tego miejsca. Szamotulska młodzież pielęgnuje tę tradycję od 2017 roku.

Historię miejsca kaźni przypomniała prezes szamotulskiego koła WSPAK Magdalena Krupecka. Zwróciła uwagę, że przez wiele lat na tablicach upamiętniających ofiary niemieckiego ludobójstwa w powiecie szamotulskim podawano liczbę około 1100 pomordowanych. Dziś znane są nazwiska 113 osób, które zginęły w Lasach Kobylnickich. Nie oznacza to jednak, że lista ofiar jest pełna.

Byli wśród nich przede wszystkim przedstawiciele lokalnej inteligencji: nauczyciele, urzędnicy, duchowni i działacze społeczni, aresztowani przez Niemców w pierwszych tygodniach wojny i więzieni w Szamotułach. Istnieją również przesłanki wskazujące, że do lasów przywożono więźniów z Wronek, a być może także z poznańskiego Fortu VII. Zniszczenie dokumentacji i celowe zacieranie śladów przez okupantów sprawiają, że wielu okoliczności tej zbrodni prawdopodobnie nigdy nie uda się wyjaśnić.

Egzekucje odbywały się w listopadzie i na początku grudnia 1939 roku. Więźniów przewożono ciężarówkami z Szamotuł do lasu w pobliżu Jaryszewa. Według relacji świadków część skazańców zmuszano do kopania własnych mogił. Ofiary zabijano strzałami w tył głowy, a ich ciała wrzucano do dołów i zasypywano ziemią.

W styczniu 1944 roku Niemcy przystąpili do zacierania śladów zbrodni. Specjalny oddział wydobywał i palił szczątki pomordowanych. Po wojnie próbowano oszacować liczbę ofiar na podstawie odnalezionych ludzkich prochów. Świadectwa mieszkańców, relacje leśników oraz lista sporządzona przez Mariana Maniewskiego, powojennego naczelnika gminy Szamotuły, pomogły ustalić tożsamość 113 zamordowanych osób.

Tragedia Lasów Kobylnickich jest częścią historii niemieckiego terroru w Wielkopolsce. Podobne miejsca kaźni znajdują się w Lesie Bytyńskim oraz w Lasach Zakrzewsko-Palędzkich pod Poznaniem. Ginęli tam między innymi nauczyciele, duchowni, urzędnicy, społecznicy i rolnicy. Zbrodnie te wpisywały się w niemiecką politykę eksterminacji polskich elit, której celem było pozbawienie społeczeństwa osób zdolnych do organizowania oporu i podtrzymywania narodowej tożsamości.

Dziś leśne mogiły pozostają miejscem pamięci, modlitwy i refleksji. Zapalane znicze są wyrazem hołdu dla pomordowanych, ale również znakiem odpowiedzialności za przekazywanie ich historii kolejnym pokoleniom. Tę odpowiedzialność podejmuje młodzież skupiona w szamotulskim kole WSPAK, od lat odwiedzając miejsca związane z tragicznymi losami mieszkańców regionu.

Za każdą ustaloną datą i każdym nazwiskiem kryje się ludzkie życie — rodzina, praca, plany i nadzieje brutalnie przerwane przez wojnę. Pamięć o tych osobach trwa dzięki ludziom, którzy wracają na leśne mogiły i przypominają ich historię.

Piotr Gotowy
Opiekun szamotulskiego koła WSPAK

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Może Cię zainteresować

Obserwuj Nas:

31,827FaniLubię
1,058ObserwującyObserwuj
1,130SubskrybującySubskrybuj

Nowe

Polecamy