Palarnia kawy, rodzinna olejarnia, gospodarstwo z kurami nioskami i szkoła jazdy. Każda z tych firm działa w Szamotułach albo tuż obok, a wszystkie coraz częściej poznają nowych klientów w internecie, zanim ci przekroczą ich próg.
Jeszcze kilkanaście lat temu lokalny przedsiębiorca spotykał klienta przede wszystkim w swoim sklepie, zakładzie albo pod szyldem przy ulicy. Dziś pierwszy kontakt z firmą zwykle wygląda inaczej: wpisanie hasła w Google, post na Facebooku, rolka na Instagramie albo strona sklepu internetowego.
Dla małych firm internet to już coś więcej niż dodatkowy kanał sprzedaży. Tam opowiadają swoją historię, pokazują produkt i docierają do ludzi, którzy wcześniej nie słyszeli o Szamotułach. Dobrze to widać na kilku przykładach z naszej okolicy.
Kawa, która ma w nazwie Szamotuły
Przy Wronieckiej działa ZAO Coffee, kawiarnia i palarnia prowadzona przez Sarę i Mikołaja. Kawę palą na miejscu, a lokalne pochodzenie widać nawet na opakowaniach. W ofercie są kawy Szamotulanka i Siekierka.
To prosty zabieg, ale dobrze pokazuje, jak może rozwijać się lokalna marka. Lokalność nie oznacza tu obsługiwania wyłącznie klientów z sąsiedniej ulicy. ZAO sprzedaje kawę także przez internet, więc świeżo palone ziarna trafiają zarówno do Poznania, jak i na drugi koniec Polski.
Internet nie zabiera marce lokalnego charakteru. Pozwala pokazać go szerzej.
Olej ze Śmiłowa
Semco to rodzinna firma ze Śmiłowa, działająca od 1992 roku. Tłoczy oleje na zimno, produkuje żywność ekologiczną i tradycyjną.
Przez lata podstawą była produkcja i sprzedaż. Dziś równie ważną częścią pracy jest kontakt z klientem w sieci: własny sklep internetowy, sprzedaż na platformach zakupowych, treści o zdrowym odżywianiu i opowieść o tym, jak powstają produkty.
W praktyce oznacza to, że produkcja zostaje w Śmiłowie, a rynek przestaje być lokalny. Klient z Gdańska nie musi wiedzieć, gdzie leży Śmiłowo. Wystarczy, że znajdzie olej w wyszukiwarce i zamówi go do domu.
Kury z Gąsaw i sezon, który zaczyna się w Google
Nie każda lokalna firma sprzedaje produkt, który można wysłać paczką. Gospodarstwo Rolne Wojciecha Pawlaka w Gąsawach, działające pod marką kurypl.pl, hoduje kury nioski rasy Rosa. Rodzina gospodaruje tu od 1890 roku, a kurami nioskami zajmuje się zawodowo od 1997.
Klientami są głównie osoby, które chcą mieć kilka kur w przydomowym kurniku. Zanim przyjadą do gospodarstwa, najczęściej szukają informacji w internecie: jaka rasa, ile jaj, jak zadbać o stado. Strona, profil na Facebooku i dobre opinie w Google często decydują o tym, dokąd pojadą.
Prawo jazdy też zaczyna się od wyszukiwarki
Najbardziej lokalny przykład to OSK Mórawski, szkoła jazdy prowadzona w Szamotułach przez Marcina Mórawskiego od 2012 roku. Tu nikt nie myśli o klientach z całej Polski, bo kurs robi się blisko domu.
A mimo to internet ma znaczenie. Przyszły kursant, a coraz częściej jego rodzic, zanim zadzwoni, sprawdza opinie, ceny i terminy. Szuka też informacji o zmianach w przepisach, choćby o możliwości zdobycia prawa jazdy kategorii B przez 17-latków. Szkoła, która te pytania wyjaśnia na swoim profilu, zyskuje zaufanie jeszcze przed pierwszą jazdą.
Ten przykład pokazuje drugą stronę internetu. Nie tylko pozwala sprzedawać dalej, ale pomaga też być zauważonym tu, na miejscu.
Kto stoi za tym wszystkim?
Za obecnością firmy w internecie rzadko stoi jedno narzędzie. Sama strona nie wystarczy, sam Instagram też nie. Nawet dobry produkt trzeba pokazać, a sklep internetowy musi jeszcze ktoś znaleźć.
Wszystkie opisane firmy współpracują z BlueElephant, agencją marketingową z szamotulskiego Rynku. Prowadzi ją Grzegorz Wujciów, który od ponad 13 lat zajmuje się e-commerce. BlueElephant tworzy strony i sklepy internetowe, prowadzi kampanie Google Ads, Meta Ads i Allegro Ads oraz przygotowuje treści: od wpisów na bloga po scenariusze rolek.
BlueElephant nie powstał jako klasyczna agencja reklamowa. Doświadczenie jego właściciela wzięło się też z prowadzenia własnego biznesu internetowego, a to zmienia perspektywę. Rozmowa z przedsiębiorcą rzadko zaczyna się od pytania, jaką kampanię uruchomić. Częściej od tego, co firma chce osiągnąć i co już działa.
„Najwięcej dowiaduję się, kiedy mogę przyjechać do firmy, zobaczyć produkcję i porozmawiać z ludźmi, którzy ją prowadzą.” – mówi Grzegorz Wujciów.
Lokalność jako atut
Internet sprawił, że lokalne pochodzenie marki może być dziś warte więcej niż kiedyś. ZAO wpisało Szamotuły w nazwy kaw. Semco opowiada o rodzinnej firmie i produkcji w Śmiłowie. kurypl.pl ma za sobą ponad sto lat gospodarowania, a OSK Mórawski kilkanaście lat uczenia jazdy na szamotulskich ulicach.
Takich rzeczy nie da się łatwo skopiować.
Marketing nie musi przyjeżdżać z dużego miasta
Skoro lokalna firma może sprzedawać w całej Polsce, osoba odpowiedzialna za jej marketing nie musi pracować w Warszawie ani w Poznaniu. Może siedzieć kilka ulic dalej, wpaść na kawę i zobaczyć biznes od środka.
Wokół Szamotuł działa znacznie więcej firm, które korzystają z internetu do sprzedaży i budowania marki. Łączy je to, że klient coraz częściej trafia do nich przez internet, nawet jeśli mieszka niedaleko.
Szamotuły pozostają lokalne. Biznes, który tu powstaje, wcale nie musi taki być.
* * *
Artykuł sponsorowany
BlueElephant.pl – strony i sklepy internetowe, kampanie reklamowe, content marketing, Rynek 49, Szamotuły · blueelephant.pl, tel. 507103120
