40-letni obywatel Ukrainy został deportowany z Polski po tym, jak ponownie złamał prawo. Mężczyzna prowadził samochód pod wpływem alkoholu, mimo że obowiązywał go sądowy zakaz prowadzenia pojazdów aż do 2030 roku.
Niebezpieczna jazda na trasie Gaj Mały – Szamotuły
Sprawa miała swój początek w ubiegłym tygodniu na trasie z Gaju Małego w kierunku Szamotuł. Z relacji świadków wynikało, że kierujący samochodem marki BMW wykonywał niebezpieczne manewry, zjeżdżając w trakcie jazdy na przeciwległy pas ruchu. Jego zachowanie wskazywało, że może znajdować się pod wpływem alkoholu. Mężczyzna zjechał na teren stacji benzynowej, gdzie został ujęty przez ratowników medycznych, którzy uniemożliwili mu dalszą jazdę i powiadomili Policję – informuje st. asp. Sandra Chuda z Komendy Powiatowej Policji w Szamotułach.
Ponad promil alkoholu w organizmie
Po przybyciu na miejsce policjanci przejęli mężczyznę i przeprowadzili badanie trzeźwości. Okazało się, że 40-latek miał 1,08 promila alkoholu w organizmie.
W trakcie dalszych czynności funkcjonariusze ustalili, że nie było to jego pierwsze poważne naruszenie prawa. Wcześniej mężczyzna prowadził pojazd, mając blisko 2,9 promila alkoholu w organizmie. Za ten czyn został skazany przez sąd i objęty zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych.
Zakaz nadal obowiązywał i miał trwać do 2030 roku. Mimo tego 40-latek ponownie wsiadł za kierownicę, będąc pod wpływem alkoholu.
Zarzuty i współpraca ze Strażą Graniczną
Mężczyzna został zatrzymany. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości oraz niestosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.
W związku z powtarzającymi się naruszeniami prawa policjanci sprawdzili również legalność jego pobytu w Polsce. Ustalono, że jego zachowanie może stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.
W tej sytuacji funkcjonariusze podjęli współpracę ze Strażą Graniczną.
Deportacja z Polski
Na podstawie zgromadzonej dokumentacji podjęto decyzję o wydaleniu mężczyzny z kraju. Cudzoziemiec został deportowany i przekazany służbom swojego państwa.
Sprawa pokazuje, jak ważna jest szybka reakcja świadków. W tym przypadku kluczową rolę odegrali ratownicy medyczni, którzy nie pozostali obojętni wobec niebezpiecznego zachowania kierowcy. Dzięki ich interwencji oraz współpracy służb udało się wyeliminować z ruchu drogowego osobę stwarzającą realne zagrożenie dla innych uczestników ruchu.
